czwartek, 23 sierpnia 2012

Zayn -#1


Imagin o Zaynie


Puść


Czułaś w zasadzie że nadchodził koniec. 

Ale nie chciałaś przyjąć do siebie tej myśli. 
Każdego dnia wychodził,znikał  nie pojawiał się na noc w domu. 
A ty tłumacząc sobie że nic się nie dzieje,to przejściowe siedziałaś bez czynnie czekając aż w końcu się pojawi. 

Tak i dziś siedziałaś skulona w waszym wspólnym mieszkaniu ,wpatrując się w rozżażony węgiel znajdujący się w kominku. Cisza ktróa wypełniała całe mieszkanie była dla ciebie męcząca i przynębiała cie z każdą chwilą coraz bardziej. Nalgle usłyszałaś trzask drzwiami, szuranie butami i czyjeść chrząknięcie. Odwróciłaś pomału twarz i zobaczyłaś jego. - Nie chce tak dłużej Zayn..- 
wyszeptałaś i wypuściłaś łzy napływające ci do oczu. Chłopak cicho prychnął i pokręcił 
przecząco głową. - To możesz się wynosić,nie jesteś mi potrzebna - powiedział kpiąco. Wstałaś
z ziemi by spojrzeć mu w oczy.Nic w nich nie dostrzegłaś, czuć było od niego alkochol i papierosy.-Co ty mówisz? - wyjęłkaś wpatrujać się w niego przerażona. 
-To co słyszysz!  - krzyknął i pchnął Cię mocno w strone ściany tak że puknęłaś o nią lekko głową.
Stałaś wpatrzona w niego w milczeniu nie móc uwierzyć czym on się stał. Od momentu kiedy stał się sławny i zaczął coraz częściej pić doknął dna.- Nie poznaje cię Zayn- wyszeptałaś.
-A czy ty mnie kiedykolwiek tak na prawdę znałaś? Powiedz mi skąd możesz wiedzieć jaki na
prawdę jestem? Sądzisz że przez te 4 lata zdążyłaś mnie na tyle poznać by mnie oceniać? 
Wiesz co ci powiem.....? Wiem o tobie i o tym że tak na prawdę ci na mnie nie zależy. Przez
te wszystkie chwile kiedy byliśmy razem zawszę tylko byłaś by coś zyskać! Jesteś zwykłą suką!- wykrzyczał a ty roztrzęsiona odepchnęłaś go od siebie i wybiegłaś z domu. Wyszłaś przed furtkę 
waszego domu trzaskając nią mocno o bramę i rzuciłaś się biegiem przed siebie. Nie miałaś odwagi mu spojrzeć w oczy. Chciałaś uciec daleko.. Byle gdzie aby przed siebie. 
Dobiegłaś do parku usiadłaś na przesiąkniętej od deszczu trawie opierając plecy o konar drzewa.
Starałaś się opanować oddech. "To nie jest mój Zayn " - powiedziałaś do siebie w myślach.
Mój Zayn siedzi teraz w domu i czeka na mnie , mój kochany mulat nigdy by tak o mnie nie powiedział. Sama siebie okłamywałaś nie wytrzymując wybuchłaś głośnym płaczem. Schowałaś twarz w dłoniach a głowę oparłaś o konar. Starałaś się opanować oddech i odrzucić od siebie prawdę jaką była czym stał się twój chłopak.Poczułaś jak chłodny wiatr muska twój kark a 
cholernie zimne krople deszczu przesiąkają twoje ubranie. Podniosłaś się z trawy podciągając nosem. Musiałaś wrócić do domu, chociaż by po to by zabrać rzeczy i się przebrać. Jak pomyślałaś tak zrobiłaś. Zaczęłaś się zbliżać coraz bardziej do domu. Nagle zobaczyłaś pod waszym domem karetkę. Podbiegłaś w jej stronę i zauważyłaś jak sanitariusze podnoszą Zayna na 
noszach i zabierają do karetki. - Co mu się stało? - krzyknęłaś w stronę mężczyzn wciągających 
Zayna do karetki. - Potrącił go samochód. Zabieramy go. Jeśli jest pani kimś bliskim może pani jechać z nami. Bez namysłu wsiadłaś za nimi i usiadłaś przed noszami od razu momentalnie ściskając dłoń chłopaka. Poczułaś jak ją zaciska a gdy spojrzałaś na jego twarz widziałaś jak 
spod powiem wydostają się łzy.- Zayn, jestem tu. - powiedziałaś i znów zaczęłaś płakać. 
Twoje ciało przechodziły co chwile zimne dreszcze, przerażona i roztrzęsiona trzęsłaś się 
bałaś się że to koniec.Dojechaliście pod szpital. Nawet nie zdążyłaś wysiąść a oni ci go już zabrali. Zdezorientowana i ogłupiała zaczęłaś krzyczeć że chcesz iść. Ale po podaniu ci przez pielęgniarki leków uspakajających przeszły drgawki i szumy, zostały tylko łzy i ta cholerna nie pewność. Siedziałaś wpatrując się w drzwi od sali z której powinien wyjść zaraz lekarz z nowiną o 
stanie twojego ..chłopaka. Po kwadransie klamka zaczęła się przekręcać a po otwarciu nią 
drzwi wyłonił się lekarz. Podniosłaś się z nad ziemi i wpatrując się w niego szeroko zapytałaś - Co z nim ? - lekarz spojrzał na ciebie. Chwile milczał co cie dręczyło jeszcze bardziej. Ale po tym uśmiechnął się i powiedział że już na ciebie czeka. Znów łzy napłynęły ci do oczu. Tym razem ze szczęścia bo dowiedziałaś się że żyje.Szczęśliwa weszłaś pomału do jego sali. Leżał po podpinany do różnych rurek i wpatrywał się w okno. Podeszłaś do niego jeszcze bliżej i opuczkiem palca przejechałaś po jego dłoni. Leżał taki spokojny. - Jak to się stało? - zapytałaś. 
-Nie pamiętam za wiele - odwrócił głowę w twoją stronę - pamiętam tyle ... że po twoim wyjściu wybiegłem za tobą a potem nagle był huk.. ból i coś jak by ciemność ale czułem co działo się wokół. Albo może mi się tylko zdawało. - Powiedział wpatrując ci się w oczy. - Czemu wybiegłeś za mną? - znów zadałaś mu pytanie. - Za bardzo nie wiem jak mam na to odpowiedzieć.. wybiegłem bo zaraz  po tym jak wyszłaś zrozumiałem co się stało. Jaki głupi byłem dając ci wyjść. Przez te 5 miesięcy kiedy zaczęło się między nami psuć obwiniałem Ciebie. Że to ty jesteś wina. - przerwałaś mu - nie mówiłeś nigdy że to ja jestem wina... - stwierdziłaś ,wpatrując się w niego smutna. - Nie mówiłem ale myślałem, ale wczoraj do mnie doszło że... to przeze mnie. Zatracając się we własnych pragnieniach i zachciankach zapomniałem o tobie. Nie chce tracić tego co jest najpiękniejsze .. i najcenniejsze.Kocham cię - jego oczy przepełniał ból, którego jeszcze nigdy nie widziałaś. - Zayn, kiedy wyjdziesz z szpitala chce byś zrobił dla mnie jedną rzecz. - szepnęłaś. - Jaką? - spojrzał na ciebie. - Chce byś został ze mną już na zawszę.Mimo wszystko. Kocham cię ale i chce by kiedyś ktoś pokrzyżował nasze plany. - Uśmiechnęłaś się do niego blado. Wyjęłaś z kieszeni pierścionek zaręczynowy który dał ci półtorej roku temu. Wtedy jeszcze nie byłaś pewna czy chcesz za niego wyjść i go nie nosiłaś. Teraz założyłaś, nie wiedziałaś co wam przyniesie przyszłość ale chciałaś być jego i nikogo innego. Ból tylko uświadomił ci jakie twoje uczucie jest mocne do niego. 

2 komentarze:

  1. Trolololo, ahahahaha, płaczę. Dupero, kocham Cię, a zarazem nienawidzę, trolololololo.

    OdpowiedzUsuń