niedziela, 26 sierpnia 2012
Prolog ~Life is not a continuous story ..
kocham tą piosenkę,tak koi i uspokaja.
Czasem w życiu przychodzą do nas takie momenty kiedy zastanawiamy się nad tym co jest słuszne a co nie.
Nigdy nikt z nas nie umie sobie odpowiedzieć na to pytanie i być pewnym w stu procentach.
Życie to ciągłe pasmo niespodzianek. Nie zawszę koniecznie dobrych. Czasem podejmując decyzje popełniamy błędy i nawet tego nie zauważając zapadamy w nie coraz bardziej.
Chcąc korzystać z życia jak najbardziej czasem ryzykujemy coś co jest dla nas najważniejsze.
Jednym razem miłość,innym przyjaźń.Nie zawszę jest szansa i przede wszystkim czas by to naprawić.
Czasem to co odeszło .. nie może wrócić...
I mamy prolog . Postaram się jak najszybciej dodać I rozdział :)
sobota, 25 sierpnia 2012
uwaga !
Zacznę pisać tutaj opowiadanie.:)
Imaginy będę dodawać tylko w wolnym czasie gdy nie będę mieć gotowego
rozdziału.
Opowiadanie będzie oczywiście z rolą główną 1D.
Prolog już nie długo ~Caroline
Imaginy będę dodawać tylko w wolnym czasie gdy nie będę mieć gotowego
rozdziału.
Opowiadanie będzie oczywiście z rolą główną 1D.
Prolog już nie długo ~Caroline
piątek, 24 sierpnia 2012
#1 Harry
http://www.youtube.com/watch?v=KlxoG9gNZU4 - zakochałam się w tej piosence <3
Szłaś spokojnie parkiem co chwile wzdrygając ciałem przez nie kontrolowane ciągnięcie psa.
Nie lubiłaś kiedy zwierzak tak robił ale wiedziałaś że dużo to nie da kiedy na niego nakrzyczysz.
Zmęczona już jego porywami spuściłaś go na smyczy i usiadłaś na pobliskiej ławce.
Obserwowałaś każdy jego ruch. Wiedziałaś że kiedy choć na chwile go spuścisz ze wzroku
to prawdopodobnie zniknie. Nie był to głupi pies, miał swoje przebłyski pokory i mądrości ale
to było chwilowe i zwykle za przekupstwem smakołyków. - Lilo ! - krzyknęłaś w jego stronę bo zauważyłaś
że zaczął się oddalać coraz bardziej. Nie słyszał szedł dalej. Podenerwowane złapałaś smycz i zaczęłaś iść w jego stronę co chwile starając się przywołać po imieniu, lecz bez skutku. Gdy byłaś już od pupila z jakieś 4 metry zwierzak zorientował się że się zbliżasz do tego gdy zaczęłaś klepać ręką o udo by go przywołać
do siebie pomyślał że to zabawa. Odskoczył od ciebie i zaczął uciekać. Zaskoczona puściłaś się za nim biegiem. Lecz po chwili wylądowałaś na ziemi, przez zamyślenie wpadłaś na chłopaka który biegł w przeciwnym kierunku. Spojrzałaś w zielone oliwkowe oczy pokrzywdzonego który leżał pod tobą przez upadek i głupkowato wyszczerzyłaś się, co on odwzajemnił ale z lepszym efektem. - Cześć - palnął a ty się zaśmiałaś. - Siema , ( twoje imię) jestem. - odpowiedziałaś rozbawiona i podniosłaś się z chłopaka i spojrzałaś na niego od góry podając mu dłoń. Nagle oniemiałaś przecież ten chłopak to Harry Styles. Gdy leżeliście twarzą w twarz owszem wydawał ci się znajomy ale dopiero teraz spostrzegłaś się że to na prawdę on.Gdy chłopak chwytał twoją dłoń by wstać wyczuł że drży ci ręka. - Wszystko w porządku? - zapytał. Pokręciłaś przecząco i zmieszana po chwili potwierdzająco głową. - Ty na prawdę jesteś Harry? Ten z One Direction ? - zapytałaś prosto z mostu. Chłopak spojrzał na ciebie z uśmiechem- A więc to o ,to chodzi. Tak to ja jestem "Harry ten z One Direction" -mówiąc Harry ten z One Direction podkreślił to akcentując głośno każdy wyraz. - Wiesz .. ciesze się że nie piszczysz. Wiele fanek gdy mnie poznają zaczynają piszczeć i nie da się z nimi porozmawiać. Nie chce by ludzie mnie spostrzegali jako gwiazdę -wyznał a ty wsłuchiwałaś się w jego wypowiedź z wielką ciekawością. - Wiem co czujesz, znaczy nie wiem ale staram się zrozumieć. .. Po prostu masz czasem dość i zostać z powrotem tym samym człowiekiem co przed x factorem? - zapytałaś. Zaśmiał się i spojrzał ci w oczy - O .. .wiesz o mnie więcej niż myślałem. Czyli że widziałaś mnie w telewizji. Ale tak masz racje. Kiedyś dziewczyny mnie olewały a od kiedy stałem się sławny nawet jak bym miał na sobie koszulkę brudną od kupy dziewczyny by się na mnie rzucały. - powiedział delikatnie wzdychając i wzruszając ramionami. - Nie by coś, ale brzmi to trochę płytko... Tak oglądałam i byłam pewna podziwu. - wyznałaś i nagle sobie przypomniałaś o psie. - Cholera , zagadałam się z tobą i zapomniałam o psie. Nagle oby dwoje zaczęliście się nerwowo rozglądać. Ale jednak po chwili twoje poszukiwania zakończyły się gdy zobaczyłaś czwórkę chłopaków idącą w waszą stronę a tam twój szczeniak na rękach mulata. - Harry, wiem że wolisz koty ale weźmy go! Mówię ci podobało mi się wiele psów ale to przeznaczenie go do nas przyciągało. - krzyknął Zayn ciesząc się. - Nie przeznaczenie tylko mój hot-dog którego mi zabrał !-zripostował zawiedziony blondyn. Wtedy ty się wcięłaś, podeszłaś do mulata i wyciągnęłaś ręce do psa - Lilo ! - krzyknęłaś i spojrzałaś na psa z uśmiechem. - To nie Lilo ,tylko Brutus ! - krzyknął mulat.
- Chyba sobie jaja robisz!To lilo! - krzyknęłaś obrażona na chłopaka. - Zayn , oddaj jej tego psa on jest jej! -chłopak spojrzał na niego zawiedziony i oddał ci psa do rąk - czyli nie weźmiemy go do domu- powiedział z grymasem. - Weźmiemy jeśli (twoje imię) zgodzi się nas odwiedzić z nim na trochę. - Powiedział Harry patrząc w twoją stronę i uśmiechając się przyjaźnie- Zgoda, ale tylko na godzinkę. Powiedziałaś odwzajemniając uśmiech. Po chwili wszyscy poszliśmy już w stronę domu chłopaków.
Next? - 5 komentarzy :3 caroline
Szłaś spokojnie parkiem co chwile wzdrygając ciałem przez nie kontrolowane ciągnięcie psa.
Nie lubiłaś kiedy zwierzak tak robił ale wiedziałaś że dużo to nie da kiedy na niego nakrzyczysz.
Zmęczona już jego porywami spuściłaś go na smyczy i usiadłaś na pobliskiej ławce.
Obserwowałaś każdy jego ruch. Wiedziałaś że kiedy choć na chwile go spuścisz ze wzroku
to prawdopodobnie zniknie. Nie był to głupi pies, miał swoje przebłyski pokory i mądrości ale
to było chwilowe i zwykle za przekupstwem smakołyków. - Lilo ! - krzyknęłaś w jego stronę bo zauważyłaś
że zaczął się oddalać coraz bardziej. Nie słyszał szedł dalej. Podenerwowane złapałaś smycz i zaczęłaś iść w jego stronę co chwile starając się przywołać po imieniu, lecz bez skutku. Gdy byłaś już od pupila z jakieś 4 metry zwierzak zorientował się że się zbliżasz do tego gdy zaczęłaś klepać ręką o udo by go przywołać
do siebie pomyślał że to zabawa. Odskoczył od ciebie i zaczął uciekać. Zaskoczona puściłaś się za nim biegiem. Lecz po chwili wylądowałaś na ziemi, przez zamyślenie wpadłaś na chłopaka który biegł w przeciwnym kierunku. Spojrzałaś w zielone oliwkowe oczy pokrzywdzonego który leżał pod tobą przez upadek i głupkowato wyszczerzyłaś się, co on odwzajemnił ale z lepszym efektem. - Cześć - palnął a ty się zaśmiałaś. - Siema , ( twoje imię) jestem. - odpowiedziałaś rozbawiona i podniosłaś się z chłopaka i spojrzałaś na niego od góry podając mu dłoń. Nagle oniemiałaś przecież ten chłopak to Harry Styles. Gdy leżeliście twarzą w twarz owszem wydawał ci się znajomy ale dopiero teraz spostrzegłaś się że to na prawdę on.Gdy chłopak chwytał twoją dłoń by wstać wyczuł że drży ci ręka. - Wszystko w porządku? - zapytał. Pokręciłaś przecząco i zmieszana po chwili potwierdzająco głową. - Ty na prawdę jesteś Harry? Ten z One Direction ? - zapytałaś prosto z mostu. Chłopak spojrzał na ciebie z uśmiechem- A więc to o ,to chodzi. Tak to ja jestem "Harry ten z One Direction" -mówiąc Harry ten z One Direction podkreślił to akcentując głośno każdy wyraz. - Wiesz .. ciesze się że nie piszczysz. Wiele fanek gdy mnie poznają zaczynają piszczeć i nie da się z nimi porozmawiać. Nie chce by ludzie mnie spostrzegali jako gwiazdę -wyznał a ty wsłuchiwałaś się w jego wypowiedź z wielką ciekawością. - Wiem co czujesz, znaczy nie wiem ale staram się zrozumieć. .. Po prostu masz czasem dość i zostać z powrotem tym samym człowiekiem co przed x factorem? - zapytałaś. Zaśmiał się i spojrzał ci w oczy - O .. .wiesz o mnie więcej niż myślałem. Czyli że widziałaś mnie w telewizji. Ale tak masz racje. Kiedyś dziewczyny mnie olewały a od kiedy stałem się sławny nawet jak bym miał na sobie koszulkę brudną od kupy dziewczyny by się na mnie rzucały. - powiedział delikatnie wzdychając i wzruszając ramionami. - Nie by coś, ale brzmi to trochę płytko... Tak oglądałam i byłam pewna podziwu. - wyznałaś i nagle sobie przypomniałaś o psie. - Cholera , zagadałam się z tobą i zapomniałam o psie. Nagle oby dwoje zaczęliście się nerwowo rozglądać. Ale jednak po chwili twoje poszukiwania zakończyły się gdy zobaczyłaś czwórkę chłopaków idącą w waszą stronę a tam twój szczeniak na rękach mulata. - Harry, wiem że wolisz koty ale weźmy go! Mówię ci podobało mi się wiele psów ale to przeznaczenie go do nas przyciągało. - krzyknął Zayn ciesząc się. - Nie przeznaczenie tylko mój hot-dog którego mi zabrał !-zripostował zawiedziony blondyn. Wtedy ty się wcięłaś, podeszłaś do mulata i wyciągnęłaś ręce do psa - Lilo ! - krzyknęłaś i spojrzałaś na psa z uśmiechem. - To nie Lilo ,tylko Brutus ! - krzyknął mulat.
- Chyba sobie jaja robisz!To lilo! - krzyknęłaś obrażona na chłopaka. - Zayn , oddaj jej tego psa on jest jej! -chłopak spojrzał na niego zawiedziony i oddał ci psa do rąk - czyli nie weźmiemy go do domu- powiedział z grymasem. - Weźmiemy jeśli (twoje imię) zgodzi się nas odwiedzić z nim na trochę. - Powiedział Harry patrząc w twoją stronę i uśmiechając się przyjaźnie- Zgoda, ale tylko na godzinkę. Powiedziałaś odwzajemniając uśmiech. Po chwili wszyscy poszliśmy już w stronę domu chłopaków.
Next? - 5 komentarzy :3 caroline
czwartek, 23 sierpnia 2012
Zayn -#1
Imagin o Zaynie
Puść
Czułaś w zasadzie że nadchodził koniec.
Ale nie chciałaś przyjąć do siebie tej myśli.
Każdego dnia wychodził,znikał nie pojawiał się na noc w domu.
A ty tłumacząc sobie że nic się nie dzieje,to przejściowe siedziałaś bez czynnie czekając aż w końcu się pojawi.
Tak i dziś siedziałaś skulona w waszym wspólnym mieszkaniu ,wpatrując się w rozżażony węgiel znajdujący się w kominku. Cisza ktróa wypełniała całe mieszkanie była dla ciebie męcząca i przynębiała cie z każdą chwilą coraz bardziej. Nalgle usłyszałaś trzask drzwiami, szuranie butami i czyjeść chrząknięcie. Odwróciłaś pomału twarz i zobaczyłaś jego. - Nie chce tak dłużej Zayn..-
wyszeptałaś i wypuściłaś łzy napływające ci do oczu. Chłopak cicho prychnął i pokręcił
przecząco głową. - To możesz się wynosić,nie jesteś mi potrzebna - powiedział kpiąco. Wstałaś
z ziemi by spojrzeć mu w oczy.Nic w nich nie dostrzegłaś, czuć było od niego alkochol i papierosy.-Co ty mówisz? - wyjęłkaś wpatrujać się w niego przerażona.
-To co słyszysz! - krzyknął i pchnął Cię mocno w strone ściany tak że puknęłaś o nią lekko głową.
Stałaś wpatrzona w niego w milczeniu nie móc uwierzyć czym on się stał. Od momentu kiedy stał się sławny i zaczął coraz częściej pić doknął dna.- Nie poznaje cię Zayn- wyszeptałaś.
-A czy ty mnie kiedykolwiek tak na prawdę znałaś? Powiedz mi skąd możesz wiedzieć jaki na
prawdę jestem? Sądzisz że przez te 4 lata zdążyłaś mnie na tyle poznać by mnie oceniać?
Wiesz co ci powiem.....? Wiem o tobie i o tym że tak na prawdę ci na mnie nie zależy. Przez
te wszystkie chwile kiedy byliśmy razem zawszę tylko byłaś by coś zyskać! Jesteś zwykłą suką!- wykrzyczał a ty roztrzęsiona odepchnęłaś go od siebie i wybiegłaś z domu. Wyszłaś przed furtkę
waszego domu trzaskając nią mocno o bramę i rzuciłaś się biegiem przed siebie. Nie miałaś odwagi mu spojrzeć w oczy. Chciałaś uciec daleko.. Byle gdzie aby przed siebie.
Dobiegłaś do parku usiadłaś na przesiąkniętej od deszczu trawie opierając plecy o konar drzewa.
Starałaś się opanować oddech. "To nie jest mój Zayn " - powiedziałaś do siebie w myślach.
Mój Zayn siedzi teraz w domu i czeka na mnie , mój kochany mulat nigdy by tak o mnie nie powiedział. Sama siebie okłamywałaś nie wytrzymując wybuchłaś głośnym płaczem. Schowałaś twarz w dłoniach a głowę oparłaś o konar. Starałaś się opanować oddech i odrzucić od siebie prawdę jaką była czym stał się twój chłopak.Poczułaś jak chłodny wiatr muska twój kark a
cholernie zimne krople deszczu przesiąkają twoje ubranie. Podniosłaś się z trawy podciągając nosem. Musiałaś wrócić do domu, chociaż by po to by zabrać rzeczy i się przebrać. Jak pomyślałaś tak zrobiłaś. Zaczęłaś się zbliżać coraz bardziej do domu. Nagle zobaczyłaś pod waszym domem karetkę. Podbiegłaś w jej stronę i zauważyłaś jak sanitariusze podnoszą Zayna na
noszach i zabierają do karetki. - Co mu się stało? - krzyknęłaś w stronę mężczyzn wciągających
Zayna do karetki. - Potrącił go samochód. Zabieramy go. Jeśli jest pani kimś bliskim może pani jechać z nami. Bez namysłu wsiadłaś za nimi i usiadłaś przed noszami od razu momentalnie ściskając dłoń chłopaka. Poczułaś jak ją zaciska a gdy spojrzałaś na jego twarz widziałaś jak
spod powiem wydostają się łzy.- Zayn, jestem tu. - powiedziałaś i znów zaczęłaś płakać.
Twoje ciało przechodziły co chwile zimne dreszcze, przerażona i roztrzęsiona trzęsłaś się
bałaś się że to koniec.Dojechaliście pod szpital. Nawet nie zdążyłaś wysiąść a oni ci go już zabrali. Zdezorientowana i ogłupiała zaczęłaś krzyczeć że chcesz iść. Ale po podaniu ci przez pielęgniarki leków uspakajających przeszły drgawki i szumy, zostały tylko łzy i ta cholerna nie pewność. Siedziałaś wpatrując się w drzwi od sali z której powinien wyjść zaraz lekarz z nowiną o
stanie twojego ..chłopaka. Po kwadransie klamka zaczęła się przekręcać a po otwarciu nią
drzwi wyłonił się lekarz. Podniosłaś się z nad ziemi i wpatrując się w niego szeroko zapytałaś - Co z nim ? - lekarz spojrzał na ciebie. Chwile milczał co cie dręczyło jeszcze bardziej. Ale po tym uśmiechnął się i powiedział że już na ciebie czeka. Znów łzy napłynęły ci do oczu. Tym razem ze szczęścia bo dowiedziałaś się że żyje.Szczęśliwa weszłaś pomału do jego sali. Leżał po podpinany do różnych rurek i wpatrywał się w okno. Podeszłaś do niego jeszcze bliżej i opuczkiem palca przejechałaś po jego dłoni. Leżał taki spokojny. - Jak to się stało? - zapytałaś.
-Nie pamiętam za wiele - odwrócił głowę w twoją stronę - pamiętam tyle ... że po twoim wyjściu wybiegłem za tobą a potem nagle był huk.. ból i coś jak by ciemność ale czułem co działo się wokół. Albo może mi się tylko zdawało. - Powiedział wpatrując ci się w oczy. - Czemu wybiegłeś za mną? - znów zadałaś mu pytanie. - Za bardzo nie wiem jak mam na to odpowiedzieć.. wybiegłem bo zaraz po tym jak wyszłaś zrozumiałem co się stało. Jaki głupi byłem dając ci wyjść. Przez te 5 miesięcy kiedy zaczęło się między nami psuć obwiniałem Ciebie. Że to ty jesteś wina. - przerwałaś mu - nie mówiłeś nigdy że to ja jestem wina... - stwierdziłaś ,wpatrując się w niego smutna. - Nie mówiłem ale myślałem, ale wczoraj do mnie doszło że... to przeze mnie. Zatracając się we własnych pragnieniach i zachciankach zapomniałem o tobie. Nie chce tracić tego co jest najpiękniejsze .. i najcenniejsze.Kocham cię - jego oczy przepełniał ból, którego jeszcze nigdy nie widziałaś. - Zayn, kiedy wyjdziesz z szpitala chce byś zrobił dla mnie jedną rzecz. - szepnęłaś. - Jaką? - spojrzał na ciebie. - Chce byś został ze mną już na zawszę.Mimo wszystko. Kocham cię ale i chce by kiedyś ktoś pokrzyżował nasze plany. - Uśmiechnęłaś się do niego blado. Wyjęłaś z kieszeni pierścionek zaręczynowy który dał ci półtorej roku temu. Wtedy jeszcze nie byłaś pewna czy chcesz za niego wyjść i go nie nosiłaś. Teraz założyłaś, nie wiedziałaś co wam przyniesie przyszłość ale chciałaś być jego i nikogo innego. Ból tylko uświadomił ci jakie twoje uczucie jest mocne do niego.
Cześć.:)
Na początek chciałam was powitać na moim Blogu.
Będę tutaj dodawać swoje imaginy w roli głównej
One Direction.
Wiem że takich blogów jest dużo i na każdym
Na początek chciałam was powitać na moim Blogu.
Będę tutaj dodawać swoje imaginy w roli głównej
One Direction.
Wiem że takich blogów jest dużo i na każdym
są podobne imaginy.
Więc postaram się chociaż odrobinę wyróżniać na tle innych.
Zapraszam do czytania i komentowania.
Jeśli komuś się spodobają moje wypociny
Więc postaram się chociaż odrobinę wyróżniać na tle innych.
Zapraszam do czytania i komentowania.
Jeśli komuś się spodobają moje wypociny
to zamawiać z dedykacjami można na moim tt: https://twitter.com/Caroline_Ef
Dziękuję za uwagę. Carolina :)
Dziękuję za uwagę. Carolina :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)